czwartek, 11 czerwca 2026

Bieszczady, Dolina Rosy i ludzie, których nie da się zapomnieć


Kolejnym etapem naszej majowej podróży były Bieszczady. To właśnie tutaj trafiliśmy do wyjątkowego miejsca stworzonego przez przemiłą parę gospodarzy – Basię i Czesława.


Jednak pierwszą gospodynią, która wita każdego gościa, jest piękna i dostojna rottweilerka Rosa. To ona jako pierwsza przybiega na powitanie, a później ze smutkiem żegna odjeżdżających gości.


To niezwykłe miejsce nosi nazwę Dolina Rosy i już od pierwszych chwil skradło nasze serca. Po przekroczeniu bramy wjazdowej naszym oczom ukazała się malownicza kraina pełna zieleni. Wśród niej stały trzy drewniane domki niczym z bajki, a każdy z nich otoczony był uroczym drewnianym płotkiem, który dodawał temu miejscu wyjątkowego klimatu.


Z ciekawością przekroczyliśmy próg naszego domku. Na stole czekał przygotowany przez Basię koszyczek z owocami oraz słoiczki z lokalnymi smakołykami – pesto z czosnku niedźwiedziego i aromatyczny ocet z bluszczyka kurdybanka. To był bardzo miły i serdeczny gest na powitanie.


Domek, który zajęliśmy, posiadał dwie wygodne sypialnie z naprawdę komfortowymi łóżkami, przestronny salon z aneksem kuchennym oraz dużą łazienkę.


Od razu zauważyliśmy, że gospodarze zadbali dosłownie o wszystko. Kuchnia była doskonale wyposażona – nie brakowało naczyń, garnków, sprzętów, a nawet przypraw.


W łazience znajdowały się najpotrzebniejsze kosmetyki, więc nawet jeśli ktoś czegoś zapomni z domu, bez problemu znajdzie to na miejscu. Do dyspozycji gości są również książki i gry, dzięki którym nawet deszczowy dzień może być przyjemny. 
W Dolinie Rosy znajduje się także recepcja z dobrze zaopatrzonym sklepikiem.


To właśnie tam zawsze uśmiechnięta Basia pomaga gościom wybrać lokalne przysmaki, rękodzieło tworzone przez bieszczadzkich artystów oraz piękne pamiątki.


Każdy znajdzie coś dla siebie. 
Obok recepcji znajduje się również pralnia wyposażona w pralko-suszarki.


To ogromne udogodnienie, szczególnie dla osób przyjeżdżających na dłużej lub aktywnie zwiedzających Bieszczady. Kolejny raz przekonaliśmy się, że gospodarze pomyśleli o każdym, nawet najmniejszym detalu, dzięki czemu goście mogą czuć się tutaj jak w domu.


My oczywiście nie mogliśmy wyjechać bez pamiątek. Tym razem wybraliśmy magnes przedstawiający Dolinę Rosy i samą Rosę. Za każdym razem, gdy na niego spojrzymy, wrócą do nas piękne wspomnienia. Mamy również ręcznie wykonany magnes z bieszczadzkim aniołem, który ma nas chronić i przypominać o tym wyjątkowym miejscu.


Będąc w Dolinie Rosy, trudno wyjechać bez nowych przyjaciół. Dla nas takimi osobami stali się Basia i Czesio, ale także ludzie, których poznaliśmy podczas pobytu. Cudowna sąsiadka, znajomi i rodzina gospodarzy szybko stali się częścią naszych bieszczadzkich wspomnień.


Bieszczady to nie tylko piękne krajobrazy, ale przede wszystkim niezwykle gościnni ludzie.
Basia codziennie częstowała nas domowymi wypiekami i lokalnymi smakołykami.



Wieczory spędzaliśmy przy ognisku, gdzie nie brakowało śmiechu, rozmów i pysznego jedzenia. Świeże pstrągi oraz proziaki pieczone prosto z ogniska smakowały wyśmienicie i były prawdziwą ucztą.


Podczas naszego pobytu wspólnie z grupą osób z Doliny Rosy wybraliśmy się na wycieczkę Wielką Pętlą Bieszczadzką.


Odwiedziliśmy Bacówkę PTTK Jaworzec, piękną cerkiew w Smolniku oraz zachwycaliśmy się widokami nad Soliną.




Na obiad zatrzymaliśmy się w kultowej Siekierezadzie – miejscu o wyjątkowym klimacie, które zdecydowanie warto odwiedzić.




Po powrocie mogliśmy odprężyć się w balii dostępnej dla gości. Ciepła woda, delikatne bąbelki i piękne, sielskie widoki tworzyły idealne warunki do relaksu. To były chwile, które na długo pozostaną w naszej pamięci.


Każdego ranka budził nas śpiew ptaków. Nad stawem znajdującym się na terenie Doliny Rosy spacerowały bociany, a wśród zieleni można było dostrzec dostojnie przechadzające się łanie. Bliskość natury zachwycała nas każdego dnia.


Muszę również napisać kilka słów o Rosie. To niezwykły pies – mądry, kochany i pełen ciepła. Potrafi przybić piątkę, zna wiele komend, a nawet sprawia wrażenie, jakby próbowała rozmawiać z ludźmi.


Jest posłuszna, uwielbia głaskanie i ma ogromne serce. Bez wątpienia jest jednym z najważniejszych mieszkańców Doliny Rosy.


Niestety wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Ostatniego wieczoru spotkaliśmy się przy ognisku, gdzie Basia i Czesio przygotowali pyszny kociołek oraz własne wędzone przysmaki.


Było smacznie, wesoło i bardzo rodzinnie.



Niestety nadszedł czas pożegnania.
Wracaliśmy do domu wypoczęci, zachwyceni Bieszczadami i wdzięczni za każdą spędzoną tam chwilę. Najcenniejsze okazało się jednak coś, czego nie da się kupić – spotkanie wyjątkowych ludzi. Poznaliśmy osoby pełne ciepła, serdeczności i życzliwości. Czujemy, że znaleźliśmy tam prawdziwych przyjaciół, a to jest najpiękniejsza pamiątka z tej podróży.
Dolina Rosy to nie tylko piękne miejsce położone w sercu Bieszczad. To przede wszystkim ludzie, którzy tworzą jego niepowtarzalną atmosferę. Dla takich osób warto tam pojechać, a później wracać. My z pewnością jeszcze kiedyś przekroczymy tę bramę i znów usłyszymy radosne powitanie Rosy.


Do zobaczenia, Bieszczady. Do zobaczenia, Dolino Rosy.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz